facebook wydrukuj zgłoś błąd

Ojej, było tak pięknie, bezkarnie i nagle, nieodwracalnie koniec? Trzydzieści lat wystarczyło, żeby cywilizacja stała się ostatecznie własnym zaprzeczeniem. Opuchnięta Antropocenem, skarlała i groteskowa. Dokonaliśmy dewastacji Ziemi. Wszyscy. W pierwszej osobie liczby pojedynczej i mnogiej. Z chęci zysku i z biedy, z wygody i z braku wyobraźni. Uznaliśmy, że żyjemy w świecie bez konsekwencji, a wszystko jest naszą zabawką. Beztrosko czyniliśmy sobie Ziemię poddaną i stworzyliśmy cmentarzysko. Cogito ergo sum zmieniło się w "jestem, więc niszczę". Ludzki gatunek przepoczwarzył się w najgorszą korporację. Jak tworzyć kulturę w czasie Apokalipsy? Do kogo i po co powinien zwracać się artysta? Gdy zawstydziły nas własne utopie, pozostaje jedynie dystopijny lament kultury? Czy powstanie język, który opisze dzieje katastrofy i będzie językiem ofiary, więc nie-człowieka?

Przyszłość już była. Piszemy testament - plastikową czkawkę patosu i głupoty. Na inny nas nie stać. Im bardziej jesteśmy plastikowi, tym bardziej tragikomiczni. I tak bardzo chcemy się mylić. I tak bardzo chcemy wierzyć, że ktoś-coś (może kultura i sztuka?) stawi opór.

Sprawdźcie nadchodzące wydarzenia:

 Szczegółowy program w zakładce >> wydarzenia <<.