wstęp
wolny

facebook wydrukuj zgłoś błąd

Piotr Bosacki – Basen piekielny – wernisaż wystawy prac i koncert zespołu Kurws

„Basen piekielny” to wystawa trzydziestu prac Piotra Bosackiego z lat 2020-2021. Dokładna liczba nie ma większego znaczenia, podobnie jak wybór, bo sam artysta określił wystawę jako cicer cum caule. Nie jest to oczywiście do końca prawda, bo związek pomiędzy stawami rzekomymi, wewnętrznym turlaniem się po podłodze, a dłubaniem w nosie jest przecież dla widzów błyskotliwych i wrażliwych dość oczywisty. A skoro Bosacki przyznaje, że ma przewlekłe wrażenie, że nie myśli, to ja dodam, że nie myślę jeszcze bardziej, a zdania i obrazy pojawiają się w mojej głowie nieoczekiwanie i bez związku z niczym. Do prawie każdej myśli mogłabym dodać niewidzialne „przepraszam” albo „nie mam nic na swoje usprawiedliwienie”, a nie robię tego tylko z braku czasu. Chciałabym, żeby ta wystawa była też o tym. I może trochę jest.

Punktem wyjścia „Basenu piekielnego” jest odwrócenie wyobrażonych porządków i skutki tego odwrócenia – nieprzewidywalne i fascynujące. Bosacki porusza się pomiędzy definicją, a przedmiotem, przyczyną a gestem, jawą a snem. Ktoś mógłby stwierdzić, że w sytuacji zakładania nogi na nogę i tego czerwonego śladu łydki na łydce nie ma nic wielkiego. Ktoś inny mógłby powiedzieć, że nie ma nic ważniejszego niż ten chwilowy ucisk i jego konsekwencje.

Emilia Konwerska – kuratorka wystawy

Pomysł na ten rysunek [„Basen piekielny”], koncepcja dzieła, objawiła mi się w sekundę. Nie było czegoś takiego, że rozmyślałem nad jakimiś problemami i po trzech miesiącach doszedłem do takich i takich efektów. To było klasyczne małe olśnienie; ten obraz przyszedł do mnie w całości i bez zapowiedzi. To jest dosyć ciekawe, bo można powiedzieć, że coś, co powinno być efektem myślenia, wyświetla się w świadomości jakby poza kolejką, bez wstępnych ceregieli. Dlatego często miewam przewlekłe wrażenie, że nie myślę. Jeżeli coś zjem, to potem żołądek i jelita robią swoją robotę; „niezależnie od mojej woli i mojego myślenia” przetwarzają materiał. Podobnie kiedy jakieś obrazy wpadają do mej pamięci, mózg przetwarza te obrazy „niezależnie od mojej woli i mojego myślenia”. Efektem tego przetwarzania są właśnie takie (mniejsze lub większe) objawienia, czego najbardziej malowniczym przykładem są wizje senne. Z zasady nie obmyślamy uprzednio treści własnych snów. Sny przychodzą do nas jako gotowe pejzaże. Na temat własnego snu mogę rozmyślać, ale sam sen (jako sekwencja obrazów) raczej nie jest sekwencją moich myśli - tak zapewne powiedziałby statystyczny miewacz snów. Tak samo jest z olśnieniami.

Tutaj oczywiście można się zastanawiać nad tym, co to jest myślenie. Jung żartował, że normalni ludzie wiedzą, czym jest myślenie; tylko filozof tego nie wie. Najwyraźniej „myślenie o myśleniu” prowadzi do nieporozumień.

Żył w Poznaniu Jerzy Jękot, artysta z doświadczeniem lekkiego szaleństwa (jakieś spektrum czegoś na pewno). Na jutubie są z nim dwa filmy. Opowiada on, że mózg (czyli przetwarzanie danych (czyli świadomość)) to układ lusterek. Informacja biega tam i z powrotem między lusterkami świadomości. Od razu wiedziałem, o co mu chodzi – Kształt świadomości ctz. (ctz. – skrót frazy „cokolwiek to znaczy”, który powinien być, bo wydaje mi się potrzebny częściej niż „itp.”, albo „cdn.”, albo „zob.”) jest określony przez geometrię tych zwierciadełek, między którymi biegają obrazy wychwytywane przez zmysły i to jest zupełnie normalne, bo w ciele informacja biega tam i z powrotem. Organizm opiera się na sprzężeniu zwrotnym. Mięśnie mówią kościom, jak mają się poruszać; natomiast układ kości mówi mięśniom, jak mają się napinać i luzować. Pamięć to też jedna wielka matryca sprzężeń zwrotnych, i każdy człowiek (zwłaszcza z darem autyzmu lub innych aspergerów) może to odczuć raczej jako “stan ciała”, niż “treść intelektualną” ctz.

Czasem kiedy zasypiam, to mam takie wrażenie, że qualia (atomy wrażeń) są jak klocki. Ale bardziej są jak puzzle, niż jak litery w scrabble. Obracają się. Kiedy w puzzlach sprawdzamy, czy jeden klocek pasuje do drugiego, to za każdą próbą obracamy go o 90 stopni. To obracanie przypomina zwierciadlane przetworzenia serii dodekafonicznej (Oryginał, Rak, Inwersja, Inwersja Raka). Przypuszczam, że to ma jakiś związek z „operacjami myślowymi” na poziomie podstawowym. Jakieś rzeczy w mózgu obracają się na różne sposoby, zanim dopasują się jedna do drugiej. Nie ma w tym nic wielce zaskakującego, bo są to właściwie zasadnicze założenia chemii.

Ale najciekawsze jest pytanie: Kiedy te energicznie wirujące qualia nagle scalają się w jakąś „sensowną całość”; Dlaczego mózg uznaje, że ten układ jest już „skończony” i gotowy do objawienia?

Odpowiedzi na to pytanie nie znam, ale wiem, że ma to coś wspólnego z prostym geometrycznym zamknięciem (takim jak zamknięcie prostej w okrąg, albo powierzchni w rurę). To zamknięcie dalej ma coś wspólnego z krystalizacją, czyli z symetriami. Niezborny kryształ nie jest kryształem.

I wracamy do „Basenu piekielnego”. Każdy w szkole na geografii oglądał przedstawienie kuli ziemskiej w specyficznym przekroju, który uwidacznia poszczególne warstwy planety od skorupy aż do jądra. To jest bardzo psychoaktywny obrazek, który posiada aspekt obrazka świętego, bo ukazuje rzeczywistość transcendentną. Mamy pewność co do istnienia tej rzeczywistości, ale nikt jej nie widział i nie zobaczy na własne oczy.

„Basen piekielny” to po prostu powielenie i przetworzenie w obrotach tego geologicznego obrazka. Odpowiednio ustawione cztery kule ziemskie z wyrąbaną ćwiartką półkuli północnej tworzą prostopadłościenny wykop. To właśnie basen. Piekielny dlatego, że piekło jest w środku ziemi. Nawet dzieci to wiedzą.

Koncepcja piekła została u ludzi umiejscowiona w podziemiach, dlatego że ze względów pedagogiczno-religijnych piekło ma być miejscem realnym, ale ta realność ma być nie do sprawdzenia. Koncepcja piekła, jak i nieba, z jednej strony ma być czymś oczywistym, ale jednocześnie ma być wieczną obietnicą, którą sprzedawać można bez końca.

Można by pomyśleć kulturę, która umieszcza raj w podziemiach, a piekło w kosmosie. Ciekawe, jakie miałoby to konsekwencje obyczajowe i gospodarcze.

Piotr Bosacki (ur. 1977) jest absolwentem Państwowej Szkoły Muzycznej II° im. Fryderyka Chopina oraz Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Wykłada na UAP w Katedrze Intermediów.

Współtworzył założoną w 2007 roku nieformalną grupę artystyczną PENERSTWO i zespół muzyczny KOT.

Jest artystą o wszechstronnych zainteresowaniach. Tworzy filmy animowane, wideo, instalacje, obiekty, rysunki, zajmuje się twórczością literacką i kompozycją muzyczną.

Od 2005 tworzy serię utworów muzycznych osadzonych w tradycji serializmu; ten sam tekst nutowy może być odczytany w postaci oryginalnej oraz wstecznej. Postaci oryginalna i wsteczna mogą być wykonywane równocześnie, w efekcie czego otrzymujemy unikalne zjawiska harmoniczne.

W 2009 wydał „Traumtagebuch” (Dziennik snów), w którym opisał m. in. technologię filmu bez klatek (obraz filmowy ciągły).

W roku 2011 napisał „Urządzenie elementów” rozprawę na temat dzieła sztuki jako konstrukcji językowej w kontekście teorii złożoności. Praca ta była jego dysertacją doktorską.

Również w 2011 za film „Drakula” otrzymał Grand Prix Publiczności na festiwalu Short Waves, oraz Nagrodę Publiczności w przeglądzie polskiego kina niezależnego na 36. FPFF w Gdyni.

W 2013 został nominowany do nagrody Spojrzenia Deutsche Bank; na wystawę konkursową w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie zrealizował film animowany „Rzeczy oczywiste”. Film posiada rozbudowaną warstwę tekstową, która mogłaby funkcjonować jako autonomiczny utwór literacki. W 2014 film otrzymał nagrodę specjalną na festiwalu Animator w Poznaniu.

W roku 2016 powstał „Komentarz do Rzeczy oczywistych”, dzieło filozoficzne oparte na fundamencie myśli G.W. Leibniza. Za „Komentarz do Rzeczy oczywistych” otrzymał Bosacki tytuł doktora habilitowanego. W 2017 objął stanowisko profesora UAP.

Od roku 2014 realizuje Die Kunst der Animation cykl krótkich filmów animowanych bez dźwięku. Jak mówi; animacja klasyczna ma zaledwie sto lat i w tym sensie jest jeszcze niezbadanym terenem, na którym stosunkowo łatwo odkryć nieznane ciekawostki. Techniki animacji komputerowej (skądinąd bardzo ciekawe) sprawiają, że o tym zapominamy.

W roku 2017 na festiwalu Animator w Poznaniu za film „Dzięki uprzejmości artysty” otrzymał Nagrodę Publiczności oraz Nagrodę Specjalną.

W roku 2018 otrzymał Nagrodę im. Katarzyny Kobro.

W 2019 był jurorem na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Animowanych w Ottawie.

Na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu prowadzi Pracownię Filmu Eksperymentalnego. W pracy ze studentami skłania się ku problemom formalistycznym i strukturalistycznym. Pod jego okiem powstało wiele prac magisterskich. Jest też opiekunem kilku doktoratów, m. in. Wojciecha Bąkowskiego i Witka Orskiego.

Wybrane wystawy indywidualne:
„Sztaby i zegary”, Galeria 
Foksal, Warszawa, 2009
„The Large Scroll”, 
Isabella Czarnowska Gallery, Berlin, 2010
„Czwarty zwój”, Muzeum Współczesne Wrocław, 2012
„Czarny zeszyt”,
 Galeria Stereo, Poznań, 2013
„Within the limits Conditioned by the Situation”, Dum umeni mesta Brna, 2014
„Sprawa jest w załatwianiu”, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, 2015
„Dzięki uprzejmości artysty”, CSW Łaźnia, Gdańsk, 2016
„Dziś są moje imieniny”, Galeria Skala, Poznań, 2016
„Perły na sznur”, Galeria Stereo, Warszawa, 2016
„Films to watch”, Futura; Karlin Studios, Praha, 2017
„Prace kuchenne i łazienkowe”, Kolonia Artystów, Gdańsk, 2018

Wybrane wystawy zbiorowe:
„Luc Tuymans: a vision of central Europe”, Bruges, 2010
„Villa tokyo”, Tokyo, 2011
„It’s Bearable”,
 Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen, Duesseldorf, 2012
„Elusive earths”, 
Etablissement d'en face projects, Brussels, 2014
„Co widać. Polska sztuka dzisiaj”, MSN, Warszawa, 2014
„Prototypes”, CAC, Wilno, 2014
„Działania na głowę. Polska sztuka dzisiaj”, Kunsthalle, Bratislava, 2015
„Czysty język”, Galeria Arsenał, Białystok, 2015
„Garden in movement”, Yebisu Garden Place, Tokyo, 2016
„Milczenie dźwięków”, Muzeum Współczesne Wrocław, 2016
„Antistatic”, Muzeum Narodowe, Poznań, 2018
„Orient”, Bozar, Brussels, 2018
„Rzeźba. W poszukiwaniu miejsca”, Zachęta Narodowa, Warszawa, 2021

Kurws

Zespół KURWS działa jak otwarty warsztat pracy gdzie improwizacje przenikają się z kompozycjami. Za pomocą repetycji, rekombinacji, wariacji i kontrastów, igra z pamięcią i oczekiwaniami. Post punk, krautrock, rock in opposition, funk, no wave - sposoby grania, motywy, riffy, które słyszeliśmy nie jeden raz, zaprezentowane są w zupełnie innych kontekstach - tutaj są wypreparowane z oryginalnego otoczenia i użyte na nowy sposób.

Grają nieprzerwanie od ponad dziesięciu lat. Mają na koncie więcej niż trzysta koncertów w całej Europie i nie tylko. W ramach jednej ze swoich tras koncertowych przejechali vanem 11 tysięcy kilometrów przez całą Rosję, od Sankt Petersburga, przez Syberię aż do lśniącego w słońcu wybrzeża Władywostoku, będąc najprawdopodobniej pierwszym polskim zespołem, który podjął się takiego wyzwania.

W 2022 ukaże się ich nowa płyta pod tytułem Powięź.

Dawid Bargenda - perkusja
Hubert Kostkiewicz - gitara
Jakub Majchrzak - gitara basowa

W trosce o wasze zdrowie i bezpieczny przebieg wydarzenia, przed wejściem na salę będziemy prosili uczestników o podpisanie prostego oświadczenia o stanie zdrowia. Jeśli macie możliwość wydrukowania i przyniesienia już podpisanego oświadczenia, z pewnością ułatwi to i przyspieszy procedurę wejścia na salę. Plik z oświadczeniem jest dostępny na naszej stronie pod adresem https://www.mok.olsztyn.pl/aktualnosci/2021/11/oswiadczenia-przedimprezowe
Podczas wydarzenia obowiązuje nakaz zakrywania ust i nosa.

Basen piekielny
Wernisaż wystawy prac Piotra Bosackiego i koncert zespołu Kurws
26 listopada (piątek) / godz. 20:00
Galeria Dobro
Wstęp wolny